środa, 30 października 2013

Szablon

Szablon... widzicie sami jest genialny *__*
Dziękujmy Sylwii za tę piękność *____________*
Notka pierwsza się pisze... pisze się, spokojnie, ale jest taki mały problem, że jestem zdana na łaskę Sylwii, bo mój komputer poszedł z dymem :c (kocham pisanie na szkolnym komputerze <3 )
Pozdrawiam i czekam na dzwonek :*

PS- A tak przy okazji, to znudziła mi się moja stara nazwa i od teraz jestem SilverGold ^.^

niedziela, 6 października 2013

Trochę wiadomości...

Cześć :D
Tak na początek chciałabym zakomunikować, że to ja będę tworzyć tego bloga ;)
Victori$ powiadomiła mnie, że chciała usunąć tego bloga, ale on mnie zainspirował i postanowiłam go przejąć. Taki genialny szablon i prolog nie może się przecież zmarnować C:
Nasza poprzednia autorka postanowiła zniknąć z wyżyny internetów, ale mam nadzieję, że wróci... Opowiedziała mi trochę o swoim pomyśle i postanowiłam go w głębi wykorzystać (mam nadzieję, że nie opuści mnie wena twórcza, tak jak to jest z innymi opowiadaniami :c
Pozdrawiam i mam nadzieję, że nie będziecie źli na Victori$...

PS- Dla Dusieko O.o - Victori$ kazała przesłać specjalne pozdrowienia i życzyć dużo weny. Jeśli będzie miała czas to z chęcią poczyta Twoje genialne rozdziały. ;)

czwartek, 19 września 2013

# 000

Zuzanna stała w boksie opierając się o jedną z jego ścian. Podłoga była nadzwyczaj czysta, co nie zgadzało się z tradycyjnym wyglądem stajni. Nie było na niej siana, słomy, ani resztek jedzenia, które zazwyczaj znajdowały się pod kopytami. A najbardziej brakowało dziewczynie piętnastoletniego, karo-tarantowatego giera, który nosił imię Miraż. Podczas jej krótkiej, wakacyjnej nieobecności w jej stajni - prawnie jej rodziców - zapanował lekki chaos i z niewiadomych przyczyn koń dostał kolkę. Marta, jej przyjaciółka zrobiła wszystko, żeby go uratować, a Oliwia dzwoniła po weterynarza. Niestety, gdy czarne renault wjechało na plac, było już za późno. Nic nie można było zrobić. Zwierzę zmarło wpatrując się w pustkę przed sobą.
Tego dnia miał przyjechać nowy koń rekreacyjny. Piękny, izabelowaty, rasy achał - tekińskiej ogier o imieniu Avatar zostanie jej koniem zastępczym, do czasu wyboru nowego wierzchowca. Miała nadzieję, że nie potrwa to długo, bo chciała już zacząć trening do najbliższych zawodów. Najlepiej jednak uczcić najpierw śmierć Miraża. Jego imieniem zostanie nazwana jej stajnia.
Ostatnią obietnicą złożoną nad grobem jej wierzchowca było to, że nigdy nie porzuci, ani nie sprzeda stajni przy której on został pochowany.

____________________

Oto blog science fiction głównie o normalnym życiu, o jakim marzę; stajnia, konie, może nawet miłość i wspomnienia. Opowiadanie nie będzie dzielone na rozdziały, tylko będę numerować notki od zera w górę ;) Posty nie będą ukazywać się zbyt często, ani w ustalonym czasie, ale od czasu do czasu zacznę spamować różnistymi książkami i filmami, bo jestem molem :p

pozdrawiam wszystkich i zaczynam przepisywać notkę pierwszą :D