czwartek, 19 września 2013

# 000

Zuzanna stała w boksie opierając się o jedną z jego ścian. Podłoga była nadzwyczaj czysta, co nie zgadzało się z tradycyjnym wyglądem stajni. Nie było na niej siana, słomy, ani resztek jedzenia, które zazwyczaj znajdowały się pod kopytami. A najbardziej brakowało dziewczynie piętnastoletniego, karo-tarantowatego giera, który nosił imię Miraż. Podczas jej krótkiej, wakacyjnej nieobecności w jej stajni - prawnie jej rodziców - zapanował lekki chaos i z niewiadomych przyczyn koń dostał kolkę. Marta, jej przyjaciółka zrobiła wszystko, żeby go uratować, a Oliwia dzwoniła po weterynarza. Niestety, gdy czarne renault wjechało na plac, było już za późno. Nic nie można było zrobić. Zwierzę zmarło wpatrując się w pustkę przed sobą.
Tego dnia miał przyjechać nowy koń rekreacyjny. Piękny, izabelowaty, rasy achał - tekińskiej ogier o imieniu Avatar zostanie jej koniem zastępczym, do czasu wyboru nowego wierzchowca. Miała nadzieję, że nie potrwa to długo, bo chciała już zacząć trening do najbliższych zawodów. Najlepiej jednak uczcić najpierw śmierć Miraża. Jego imieniem zostanie nazwana jej stajnia.
Ostatnią obietnicą złożoną nad grobem jej wierzchowca było to, że nigdy nie porzuci, ani nie sprzeda stajni przy której on został pochowany.

____________________

Oto blog science fiction głównie o normalnym życiu, o jakim marzę; stajnia, konie, może nawet miłość i wspomnienia. Opowiadanie nie będzie dzielone na rozdziały, tylko będę numerować notki od zera w górę ;) Posty nie będą ukazywać się zbyt często, ani w ustalonym czasie, ale od czasu do czasu zacznę spamować różnistymi książkami i filmami, bo jestem molem :p

pozdrawiam wszystkich i zaczynam przepisywać notkę pierwszą :D

1 komentarz:

  1. Cieszę się, że podałaś mi link do tego bloga. Ostatnio skomentowałaś u mnie rozdział, więc koniecznie chciałam się odwdzięczyć :) Mam nadzieję, że częściej będziemy się widywać w komciach ;)
    Teraz co do prologu. Jest boski. Trafiłaś w mój gust, bo bardzo lubię konie. Jeździsz może? Ja samodzielnie już 7 lat. Na początku tylko nie podoba mi się to powtórzenie: "Zuzanna stała w boksie opierając się o ścianę boksu." Boksu, boksu. Jeden wyraz można pominąć i napisać np.: Zuzanna stała w boksie i opierała się o jego ścianę. Poza tym bardzo mi się podoba i czekam nn :D
    Weny!

    OdpowiedzUsuń